Własne studio treningu personalnego to marzenie wielu trenerów. Możliwość pracy na własnych zasadach, budowania własnej marki i rozwijania biznesu bez ograniczeń narzucanych przez komercyjne siłownie dla wielu osób stanowi naturalny kolejny krok w karierze. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy marzenie zaczyna zamieniać się w rzeczywistość. Właśnie wtedy większość trenerów zadaje sobie jedno podstawowe pytanie: ile sprzętu naprawdę potrzeba, aby rozpocząć działalność?
Przez lata panowało przekonanie, że profesjonalne studio treningowe musi być wypełnione sprzętem. Klatka treningowa, wyciągi, ławki, hantle, gryfy, obciążenia, kettlebells, gumy oporowe i dziesiątki dodatkowych akcesoriów były traktowane jako obowiązkowe wyposażenie każdego miejsca przeznaczonego do treningu personalnego. Na pierwszy rzut oka wydaje się to logiczne. Im więcej sprzętu, tym więcej możliwości treningowych. W praktyce oznacza to jednak coraz większe wydatki jeszcze przed pozyskaniem pierwszego klienta.
Profesjonalna klatka treningowa, wyciąg funkcjonalny, komplet hantli, ławki treningowe, gryfy, obciążenia i podstawowe akcesoria mogą wygenerować koszt od kilkudziesięciu do nawet ponad osiemdziesięciu tysięcy złotych. I mówimy tutaj wyłącznie o sprzęcie treningowym. Dla wielu trenerów rozpoczynających działalność jest to bardzo duża inwestycja, która często wiąże się z koniecznością finansowania lub wieloletniego zwrotu poniesionych kosztów.
Właśnie dlatego coraz więcej osób zaczyna patrzeć na ten temat z zupełnie innej perspektywy. Zamiast pytać, ile sprzętu powinno znaleźć się w studiu, zaczynają zastanawiać się, jaki sprzęt jest naprawdę potrzebny do skutecznej pracy z klientem. Bo prawda jest taka, że klient nie przychodzi do studia po to, aby oglądać dziesiątki urządzeń. Klient przychodzi po efekty. Chce schudnąć, zbudować siłę, poprawić sprawność, wrócić do aktywności po kontuzji lub po prostu zadbać o swoje zdrowie. Liczy się jakość usługi, doświadczenie trenera i skuteczność procesu treningowego.
To właśnie dlatego rynek fitness coraz mocniej zmierza w kierunku inteligentnych i kompaktowych rozwiązań. W tym miejscu pojawia się IMBODY. Zamiast inwestować w wiele różnych urządzeń zajmujących znaczną część studia, trener może wykorzystać jeden inteligentny system treningowy zajmujący około dwóch metrów kwadratowych powierzchni. Koszt urządzenia wynosi około 23 000 zł brutto, czyli często mniej niż wyposażenie jednego podstawowego stanowiska treningowego w profesjonalnym studiu personalnym.
Różnica polega jednak na tym, że IMBODY nie jest pojedynczą maszyną przeznaczoną do wykonywania kilku ćwiczeń. To kompletny system treningowy pozwalający realizować setki różnych ćwiczeń, prowadzić trening indywidualny, trening DUO, pracować z osobami początkującymi, zaawansowanymi, a także wspierać proces powrotu do sprawności po urazach. Dodatkowo trener otrzymuje dostęp do aplikacji IM ProFit, dzięki której może przygotowywać plany treningowe dla swoich podopiecznych i zarządzać procesem treningowym również poza studiem.
To właśnie tutaj pojawia się największa zmiana w sposobie myślenia o prowadzeniu biznesu fitness. Jeszcze kilka lat temu sukces studia był często mierzony liczbą posiadanych urządzeń. Dzisiaj coraz większe znaczenie mają funkcjonalność, technologia, efektywne wykorzystanie przestrzeni oraz doświadczenie klienta.
Coraz więcej nowoczesnych studiów treningowych nie przypomina już klasycznych siłowni. Zamiast dziesiątek maszyn pojawiają się inteligentne rozwiązania, które pozwalają świadczyć usługi na wysokim poziomie przy znacznie niższych kosztach inwestycyjnych. Dla klienta oznacza to nowoczesne doświadczenie treningowe. Dla trenera większą elastyczność pracy i możliwość wyróżnienia się na tle konkurencji. Dla właściciela biznesu oznacza to niższy próg wejścia i szybszą drogę do rentowności.
Pytanie nie brzmi więc już, ile sprzętu potrzebuje trener personalny, aby otworzyć własne studio. Znacznie ważniejsze jest pytanie, jaki sprzęt pozwoli mu skutecznie rozwijać biznes i dostarczać klientom najwyższą wartość.
Dla coraz większej liczby trenerów odpowiedź jest oczywista. Mniej sprzętu. Więcej możliwości. Więcej technologii. Więcej przestrzeni dla klienta. I więcej czasu na rozwój własnej marki.
Bo przyszłość treningu nie należy do studiów posiadających największą liczbę urządzeń. Przyszłość należy do tych, którzy potrafią wykorzystać nowoczesne technologie, aby dostarczać swoim klientom lepsze efekty, większą wygodę i wyższą jakość usług przy znacznie niższych kosztach wejścia w biznes.
